Czy Polska jest dzisiaj współtwórcą polityki bezpieczeństwa NATO i UE?

źródło: tokfm.pl

Po zakończeniu zimnej wojny Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego dokonuje przeglądu swojej strategii obrony w okresach dziesięcioletnich. Od przyjęcia ostatniej upływa już dwunasty rok, ale prace analityczne rozpoczęły się w już roku 2020 i zakończyły przyjęciem przez Radę Północnoatlantycką, w grudniu 2020 roku, raportu stanowiącego refleksję strategiczną przygotowaną przez grupę ekspertów z państw Sojuszu[1]. W tym roku spodziewane jest ogłoszenie kolejnej wersji koncepcji obrony obszaru Sojuszu, trzeciej od chwili naszego przystąpienia do NATO.

W przygotowaniu dwóch pierwszych nasz udział był różny. Tę z 1999 roku współtworzyliśmy jeszcze jako państwo zaproszone, ale z prawem zgłaszania uwag. W przypadku drugiej z 2010 roku, nasz udział był znacznie poważniejszy, gdyż uczestniczyliśmy w przygotowaniu „Raportu Albright”, który stanowił eksperckie podłoże dla nowej koncepcji strategii. Polskę reprezentował Adam Daniel Rotfeld. Był to powód do satysfakcji, a wydanie polskiej wersji Raportu było wydarzeniem w świecie polskiej polityki i wśród znawców problematyki bezpieczeństwa.

W przygotowaniu raportu z 2020 roku także brała udział przedstawicielka Polski – Anna Fotyga. Jednak jego wydania w języku polskim trudno chyba oczekiwać. Treść dokumentu nie jest po myśli nacjonalistycznej, faszyzującej i antydemokratycznej władzy. Można znaleźć kilka opracowań poświęconych raportowi, ale główną uwagę czytelnika zwraca się w nich na kontekst zewnętrznego środowiska bezpieczeństwa NATO. Nie znalazłem żadnego, które odnosiłoby się szerzej do tematyki wewnętrznych problemów Sojuszu, zajmującej ważne miejsce w raporcie. Owe problemy, jak stwierdza raport, są powodowane głównie odchodzeniem niektórych jego państw członkowskich od demokratycznych pryncypiów. Pisałem o tym szeroko w styczniu 2021 roku w „Dzienniku SEDNO”[2]. Ten kontekst jest szczególnie ważny w obliczu działań Rosji przy granicy z Ukrainą i jej stosunku do sytuacji wewnętrznej w państwach tradycyjnie uważanych przez Kreml, za własną strefę wpływów.

Polityka obecnych polskich władz wywołuje napięcia w relacjach z UE i NATO. Nasza potrzeba „samowystarczalności” i „przywództwa” – czego przykład może stanowić poroniona wizja trójmorza i brak zainteresowania współpracą sojuszniczą w obliczu kryzysu na wschodniej granicy – nie jedna nam przyjaciół i liczących się zwolenników. Może także skłaniać do pomijania Polski w konsultacjach w sprawie rozmów NATO-Rosja (dialog w ramach Rady NATO-Rosja) oraz rozmów USA-Rosja (spotkanie delegacji obu państw w Genewie). A przecież nasz głos powinien być ważny, gdyż jesteśmy największym państwem wschodniej flanki NATO i inicjatorem Dialogu Wschodniego UE. Przedsmak takiej sytuacji mieliśmy już w czasie rozmów z Łukaszenką i Putinem w sprawie kryzysu na polsko-białoruskiej granicy, gdy nasz rząd właściwie wyłączył się z międzynarodowego dialogu. Zapowiedź problemów można znaleźć także w ważnych dziennikach amerykańskich. Zamieszczane tam analizy i opinie powinny nas niepokoić, gdyż z jednej strony sugerują konieczność dogadania się z Kremlem, a z drugiej podkreślają potrzebę dalszej reorientacji polityki USA z euroatlantyckiej na bardziej indo-pacyficzną, z uwagi na rosnące i groźne znaczenie Chin[3]. To ostatnie już się dzieje.

Jeżeli w Polsce nie dojdzie do poważnych zmian w polityce europejskiej i euroatlantyckiej, a nasi sojusznicy nie znajdą w naszym kraju poważnego partnera, ważne decyzje w kwestiach bezpieczeństwa będą zapadały bez naszego istotnego udziału i wpływu. Mam tu głównie na myśli prace nad kształtem nowej koncepcji strategicznej obrony NATO. Martwi mnie, że poza pojedynczymi głosami, opozycja nie zajmuje w tych kwestiach jednoznacznego i trwałego stanowiska. Wydarzenia o skali wpływającej na naszą przyszłość pozostają bez jej poważnej reakcji i refleksji. Ponadto, bieżące problemy wewnętrzne dominują w takim stopniu, że już dawno z podmiotu integracji europejskiej i współtwórcy decyzji zapadających w NATO, stajemy się co najwyżej biernym, a coraz częściej także uciążliwym widzem[4].

Przypisy

Przypisy
1 NATO 2030: United for a New Era, Analysis and Recommendations of Reflection Group Appointed by the NATO Secretary General, https://www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/2020/12/pdf/201201-Reflection-Group-Final-Report-Uni.pdf.
2 https://sedno.org/nato-patrzy-w-przyszlosc-zjednoczona-prawica-wciaz-za-siebie/
3 https://www.washingtonpost.com/opinions/2022/01/04/biden-putin-ukraine-russia-nato/ oraz https://nationalinterest.org/feature/counter-russia-and-china-make-%E2%80%98spheres-influence%E2%80%99-great-again-194982?page=0%2C1
4 Autor jest redaktorem naczelnym “Dziennika SEDNO”, oficerem w st. spocz., weteranem, doktorem nauk o bezpieczeństwie, dyplomatą. Specjalizuje się w problematyce strategii NATO i polityki bezpieczeństwa UE. W latach 1998 – 2004 pełnił służbę dyplomatyczną, jako I Sekretarz w Stałym Przedstawicielstwie RP przy NATO i UZE w Brukseli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.