WYBORY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO. O JAKĄ UNIĘ CHODZI? OSIE SPORU

radiorampa.com

Zbliża się kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Organizacje i inicjatywy obywatelskie z pewnością wezmą w niej aktywny udział. Będziemy chcieli poznać opinie kandydatów i wybrać tych, którzy są najbliżsi naszej wizji przyszłej Europy. Żeby to jednak zrobić i zadawać właściwe pytania, musimy zdawać sobie sprawę, wokół jakich problemów toczy się międzypartyjny, a więc także ideologiczny, spór. Nie wchodząc w szczegóły można powiedzieć, że koncentruje się on wokół następujących zagadnień:

  • Czy decyzje dotyczące UE powinny być poodejmowane głównie przez władze państw członkowskich uczestniczących w posiedzeniach Rady UE i Rady Europejskiej – metoda międzyrządowa, czy raczej przez instytucje UE i wybranych przez społeczeństwa przedstawicieli takich jak, Komisja Europejska i Parlament Europejski – metoda wspólnotowa?

  • Jak ewentualny wybór wspólnotowej metody podejmowania decyzji wpływa na suwerenność poszczególnych państw członkowskich, dzieląc ją pomiędzy państwo, a wspólnotę. Czy ją wzmacnia, czy raczej osłabia?

  • Podejścia do integracji w dziedzinie obrony. Szczególnie dotyczy to współpracy i konkurencji przemysłów obronnych i określenia leadershipu w tej dziedzinie i oceny, czy jest on korzystny dla państw mniejszych, ale także dla Polski.

  • Pierwszy z problemów to spór wokół idei jedności w różnorodności, a nacjonalistyczną wizją Europy ojczyzn. Jedność, rozumiana jako umiejętność łączenia tego, co nas łączy z pozytywnym postrzeganiem naszych różnic, jest koncepcją otwartą i umożliwiającą rozwój wspólnoty. Zakłada ona dobrą wolę państw członkowskich, przywiązanie do fundamentalnych wartości stanowiących fundament UE, wolę solidarności, wspólnotowości i spoistości Unii. Zwolennicy dominacji państwa, wynikającej z ich nacjonalistycznych egoizmów, proponują nam powrót do idei XIX-wiecznej, popieranej kiedyś także przez Charlea de Gaulla, który stał w opozycji do koncepcji wspólnoty Roberta Schumana. Jedność zakłada zwiększenie roli Parlamentu Europejskiego, którego skład wybierany jest w wyborach bezpośrednich oraz Komisji Europejskiej, co wymagałoby jednak dbałości państw o kierowanie do niej przedstawicieli charakteryzujących się kompetencjami a nie politycznymi zasługami. Przeciwnicy podejścia wspólnotowego przywołują często argument suwerenności, która musiałaby zostać ograniczona.

    Tutaj przechodzimy do problemu drugiego, tak chętnie podnoszonego przez partie nacjonalistyczne i populistyczne, także w Polsce. Na pytanie, czy podejście wspólnotowe osłabia suwerenność, czy też ją wzmacnia, nie ma prostej odpowiedzi. Osobiście zgadzam się jednak z poglądem, że należy raczej mówić o przeniesieniu części suwerenności z obszaru państwowego do obszaru wspólnotowego. Przecież decyzje podejmowane przez 28 państw nie mogą być korzystne jedynie dla najsilniejszych i największych z nich, stanowiących przecież mniejszość. Owe decyzje wymagają po prostu umiejętności sprawnych i profesjonalnych negocjacji, często bilateralnych i pozyskiwania zwolenników dla określonych koncepcji. To naturalny mechanizm w dyplomacji multilateralnej, występujący w większości organizacji międzynarodowych lub regionalnych. Wymaga on jednak nie haseł i sloganów, ale kompetencji, czego także obawiają się populiści i nacjonaliści.

    To potwierdza, jak ważną kwestią jest obecność w PE osób kompetentnych, znających wyzwania stojące przez UE i państwami członkowskimi. Jeśli chcemy, żeby zaczął dominować mechanizm wspólnotowy, ale także, jeżeli chcemy, żeby UE była władna sprawować kontrolę na przestrzeganiem jej wartości, musimy zadbać, żeby nasi przedstawiciele w Parlamencie kierowali się interesem wspólnoty, a nie partyjniackim interesem wewnętrznym. Nie jest to proste, o czym świadczą także ostatnie głosowania w PE i postawa niektórych posłów partii określających się jako proeuropejskie.

    Trzeci obszar, to obszar bardzo złożony i wymagający dużej wiedzy i znajomości problematyki. Bez wątpienia jednak, spadek poziomu więzi transatlantyckich, wymaga poważnej debaty i zdecydowanych działań UE i europejskich państw członkowskich NATO, zmierzających w kierunku wzmacniania własnych zasobów i możliwości obronnych. To wiąże się nierozerwalnie z potrzebą rozwoju możliwości własnych przemysłów obronnych. Czy ten proces musi zakładać podporządkowywanie sobie słabszych i przejęcie kontroli przez silniejszych? Oczywiście, niekoniecznie. Jeśli chcemy jednak modernizacji przemysłów słabszych państw, trudno wyobrazić sobie kierunek odwrotny, choć leadership nie musi oznaczać prostego podporządkowania, czego przykład stanowi polityka Airbusa, z której nie umiał skorzystać obecny rząd, zrywając przetarg na śmigłowce wielozadaniowe Caracal. Proces integracji przemysłów obronnych w ramach stałej strukturalnej współpracy (PESCO) może więc być korzystny. Także dla Polski i jej niewydolnego przemysłu obronnego, który zamiast innowacyjności zmierza w kierunku „modernizacji” przestarzałego sprzętu, bardzo różnego, ale najczęściej posowieckiego pochodzenia.

    Dla nas, ruchów i inicjatyw obywatelskich samo zjednoczenie opozycji proeuropejskiej to za mało. Sprawdzajmy, którzy z jej kandydatów posiadają wiedzę i własną opinię na temat wyzwań europejskich. Martwi mnie, że ostatnie informacje docierające z Koalicji Europejskiej, nie dotyczą tego właśnie problemu, ale że skupia się ona na wynegocjowanej kolejności kandydatów na listach wyborczych. Miejsce kandydata zależy od jego popularności lub od roli jaką odgrywa w tej czy innej partii politycznej, a nie od kompetencji. Pytajmy więc kandydatów na eurodeputowanych o ich poglądy w podniesionych kwestiach. Niech przestanie obowiązywać zasada: ”Jeśli dziadek słabo miele, to jest dobry na Brukselę”.

    Porozumienie Inicjatyw Obywatelskich skupiające 23 organizacje i ruchy zamierza zainicjować debaty kandydatów. W tym celu eksperci Fundacji My Obywatele Unii Europejskiej, Konwersatorium im. A. F. Modrzewskiego oraz Stowarzyszenia Europejska Demokracja – Nadzieja i Otwartość, określili cztery obszary problemów, których będą dotyczyły pytania zadawane kandydatom. Są to:

  • Problemy ustrojowe – kształtu UE i wektorów jej rozwoju – kwestie przyszłego charakteru wspólnoty; przyszłość wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, w tym polityki zagranicznej (Rosja, USA, Chiny, Europa Wschodnia, Bałkany Zachodnie) i integracji obronnej; kwestie balansu pomiędzy narodowym i wspólnotowym charakterem UE (PE, KE vs Rada Europejska).

  • Problemy dotyczące ochrony wspólnych norm i wartości – kompetencje i autorytet TSUE; dopłaty a praworządność; wejście Polski do strefy Euro; Karta Praw Podstawowych i konwencja Stambulska; problemy uchodźców i polityka migracyjna.

  • Problemy dotyczące polityk unijnych – ujednolicenie ochrony socjalnej; ujednolicenie polityki podatkowej; umowy o współpracy gospodarczej UE – państwa zewnętrzne, problemy i sposoby ich zażegnywania; problemy dotyczące ochrony klimatu.

  • Problemy dotyczące kwestii politycznych – ewentualne konsekwencje wzrostu znaczenia w PE populistów i nacjonalistów; problem otwartości polskich partii politycznych na dialog ze społeczeństwem i ich gotowość do wspierania proeuropejskich inicjatyw obywatelskich.

  • Zachęcamy także inne organizacje i inicjatywy do działań w ich okręgach wyborczych, których celem powinno być udzielanie naszych obywatelskich rekomendacji dla kandydatów spełniających kryterium wiedzy. Pamiętajmy, że nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego to najważniejsze wybory w historii naszego 15-letniego członkostwa, a ich wynik może się okazać decydujący w dużej mierze o przyszłości całej UE i jej instytucji.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *